w

Lech Poznań jedzie na mecz z Rakowem wyrównać rachunki

Lech - Korona. Poprawić bilans pry Bułgarskiej

Po dwóch meczach bez zwycięstwa Lech Poznań w najbliższej kolejce PKO Ekstraklasy zagra na wyjeździe z Rakowem Częstochowa. Wśród kibiców Kolejorza można wyczuć małe zaniepokojenie. Fani mają w pamięci zeszłoroczny kryzys, który rozpoczął się w okolicach 5-tej kolejki ligowej i z pewnością nie chcieliby przeżywać tego ponownie.

Kolejorz swoje spotkanie z beniaminkiem najwyższej klasy rozgrywkowej rozegra na stadionie w Bełchatowie. Jest to spowodowane brakiem licencji dla Rakowa na grę w Częstochowie. Sobotni mecz będzie okazją do przypomnienia sobie, jak wygląda kameralny obiekt przy ulicy Sportowej 3. W swojej historii Lech rozgrywał już na tym stadionie mecz, w którym drużyna gospodarza wynajmowała obiekt od GKS-u Bełchatów. Było to 29 lipca 2011r. kiedy to w pierwszej kolejce tamtego sezonu, Lechici łatwo ograli Łódzki Klub Sportowy 5-0. W ataku poznaniaków brylował wtedy Artjoms Rudnevs, który tamto spotkanie zakończył z hat-trickiem na swoim koncie. W sobotę bramkostrzelny napastnik byłby Kolejorzowi bardzo potrzebny.

Zobacz również -> Jak będzie wyglądał mecz z Rakowem? Przewidź swój scenariusz

Poprawić skuteczność

Po meczach ze Śląskiem i Arką Gdynia, w których podopieczni Dariusza Żurawia zdobyli tylko punkt dało się zauważyć bardzo słabą skuteczność graczy z Poznania. Sama gra i konstruowanie akcji nie sprawia Lechowi większych kłopotów. Kibice Lecha doceniają to, jaki styl chcę swoim zawodnikom wpajać trener Żuraw. Z tym, że jak bardzo dobrze wiadomo za wrażenia artystyczne w piłce nie ma przyznawanych punktów. Po meczu w Gdyni m.in Darko Jevtić przyznawał to, że zawodnicy zdają sobie z tego sprawę, ale najważniejsze jest to, że Lech stwarza sobie sytuację. Również opiekun Kolejorza przyznawał, że dużo bardziej martwiłby się, gdyby jego zawodnicy nie potrafili sobie wykreować żadnej okazji.

–  „Cały czas pracujemy nad pewnymi elementami. Chcemy, aby już w treningach zawodnicy poprawiali formę strzelecką. Mam nadzieję, że w sobotę będziemy bardziej skuteczni pod bramką przeciwnika niż w meczu z Arką. Będziemy chcieli grać dołem i kombinacyjnie” – cytat z kkslech.com

We wspomnianych już meczach zawodnicy Lecha oddali łącznie aż 42 strzały, z czego celnych było 19 z nich. To bardzo jasno pokazuję, że tworzenie sytuacji jest w Lechu na najwyższym poziomie. Niestety dla piłkarzy i kibiców poznańskiego zespołu zarówno Matus Putnocky i Pavels Steinbors mieli w meczach przeciwko Lechowi swój “dzień konia”. 

W zespole Kolejorza bardzo wiele zależy od grającego na szpicy Christiana Gytkjaera. Duńczyk, który w okresie letnim leczył kontuzję i nie mógł się idealnie przygotować do rozgrywek ligowych. Na boisko wrócił w meczu z Wisłą Płock i swój występ ukoronował zdobyciem dwóch goli. Od tamtego czasu jednak wyraźnie widać, że napastnik Lecha ma problem z wykorzytywaniem sytuacji (mecz ze Śląskiem), oraz dochodzeniem do okazji strzeleckich (mecz z Arką). W pewnym stopniu można to zrzucić na nie do końca przepracowany okres przygotowawczy, ale choćby w meczu z wrocławskim zespołem Gytkjaer powinien mieć co najmniej dwie bramki na swoim koncie. Tutaj w największym stopniu daję się zauważyć odmienione na wszystkie sposoby problemy ze skutecznością. Gdy dodać do tego fakt, że gracz Lecha na wyjeździe nie trafił do bramki od 673 minut, a bramkarzem Rakowa jest Michał Gliwa to w głowach kibiców ma prawo urodzić się czarny scenariusz.

Jaki zestaw skrzydłowych?

W każdym z pierwszych pięciu meczów,Lech Poznań wyszedł na boisko z inną dwójką skrzydłowych. Jedynym, który grał od początku w każdym spotkaniu był Kamil Jóźwiak. Do wychowanka Kolejorza kibice mają bardzo duże pretensje i są to jak najbardziej słuszne uwagi. Młody zawodnik powinien mieć na swoim koncie już kilka goli, a nie jak to ma aktualnie miejsce, że przy nazwisku skrzydłowego Lecha widnieje tylko jedna zdobyta bramka. W spotkaniach ze Śląskiem i z Arką Jóźwiak miał na głowie/nodze piłki, które znacząco mogłyby wpłynąć na przebieg meczu. Co ostatecznie mogłoby przynieść Kolejorzowi zdobyte punkty. 

Przed meczem z Rakowem wszyscy zastanawiają się – jakich skrzydłowych na murawe pośle trener Żuraw? Wiele wskazuje na to, że do składu wróci Joao Amaral, który meczu z wrocławianami nie mógł zaliczyć do udanych. A w spotkaniu z Arką w ogóle nie pojawił się na boisku. Co wywołało zdziwienie kibiców. 

O ile wyjścia Portugalczyka w pierwszej jedenastce możemy być prawie pewni, o tyle nie wiadomo kto będzie tym drugim, który będzie miał za zadanie urywanie się obrońcom Rakowa i stwarzanie okazji środkowemu napastnikowi. Moim zdaniem Dariusz Żuraw może konsekwetnie postawić na Kamila Jóźwiaka, chcąc pokazać skrzydłowemu, że w niego wierzy i liczy na to, że w końcu się przełamie. Trzeba jednak pamiętać, że taka sytuacja co prawda może pomóc zawodnikowi, ale gdyby ten rozegrał kolejny słaby mecz to skutet będzie zupełnie odwrotny.

Wyrównać rachunki

Sobotnie spotkanie będzie nie tylko okazją dla Lecha na zdobycie 3 punktów, ale i do pewnego rodzaju wyrównania rachunków. W zeszłym roku, 30 października Kolejorz mierzył się z Rakowem w 1/16 finału Pucharu Polski. Wtedy na stadionie w Częstochowie prowadzony wówczas przez Ivana Djurdjevicia Lech musiał uznać wyższość ekipy z 1 Ligi. Piłkarze Marka Papszuna pokonali gości z Poznania 1-0 i to oni przeszli dalej w rozgrywkach PP. 

Pomimo tego, że w składach obu drużyn są zawodnicy, którzy pamiętają tamto spotkanie, to porównywanie Rakowa i Lecha względem meczu z października zeszłego roku nie ma sensu. Rozgrywki Ekstraklasy to zupełnie inna bajka, ale trzeba oddać trenerowi Papszunowi, że nie porzucił on swojego pomysłu na grę Rakowa. Jest on wierny ustawieniu 3-4-3 z trójką wysokich stoperów. W tym momencie sezonu Raków Częstochowa ma na swoim koncie 6 pkt. zdobytych po zwycięstwach z Jagiellonią i Lechią co pokazuje, że beniaminek najlepszych ligowych zespołów się nie boi. 

Trener Lecha na wspomnianej konferencji zaznaczył, że wie jak gra zespół z Częstochowy:

–  „Raków wychodzi wysoko z trójką obrońców i ćwiczyliśmy już grę pod tego rywala. Na pewno nie będziemy wybijać piłki do przodu tylko będziemy grać piłką. Raków to zespół, który od dłuższego czasu gra trójką z tyłu, jest tam wielu zawodników o bardzo dobrych warunkach fizycznych i niebezpieczny przy stałych fragmentów.” – cytat z kkslech.com

Z pewnością bardzo ważne dla niebiesko-białych będzie powstrzymanie szybkich skrzydłowych i szczególne pilnowanie napastnika Felicio Brown Forbesa, który w meczu z Lechią zdobył jedną z bramek.  

Przewidywany skład Lecha na mecz z Rakowem:

Mickey van der Hart – Robert Gumny, Lubomir Satka, Djordje Crnomarkovic, Volodymyr Kostevych – Pedro Tiba, Karlo Muhar – Joao Amaral, Darko Jevtic, Kamil Jóźwiak – Christian Gytkjaer

MCN

Puchar Polski

Tabela PKO Ekstraklasy po 5. kolejce. Lech Poznań poza podium

Puchar Polski

Jak będzie wyglądał mecz Raków – Lech? Weź udział w sondzie