Jeszcze ponad tydzień temu wydawało się, że Lech Poznań w ataku może mieć kłopot bogactwa, ale znów został z jednym zdrowym napastnikiem. Czy Dawid Kownacki sprosta oczekiwaniom?
Nicki Bille Nielsen w meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała doznał urazu i przynajmniej w najbliższych kilkunastu dniach nie będzie mógł wyjść na boisku. Ciężar zdobywania bramek spocznie więc na barkach Dawida Kownackiego, który początek roku ma bardzo udany. W dwóch kolejkach strzelił trzy gole, a na boisku spędził niespełna 80 minut.
Dobra dyspozycja może cieszyć Jana Urbana, bo jeszcze niedawno na Kownackiego spadało sporo krytyki. – „Kownaś” pod tym względem reaguje bardzo dobrze i daje sobie radę z odpowiedzialnością oraz stresem – przyznaje szkoleniowiec Kolejorza.
W ciągu 21 dni poznaniacy rozegrają sześć spotkań, co oznacza, że może momentami może pojawić się problem z obsadą pozycji napastnika. – Będziemy grali co 3-4 dni i zastanawiamy się nad tym, kto może grać za „Kownasia”. Trudno przypuszczać, że w każdym meczu będzie grał po 90 minut, bo wydaje mi się, że nie wytrzymałby takiego obciążenia. Będę musiał uważać, żeby grał jak najdłużej, a jednocześnie nie był przemęczony. Nie zapominajmy, że on ma 18 lat. Na pewno będzie miał chęci, aby grać jak najwięcej, ale będzie trzeba odpowiednio dozować siły – mówi Jan Urban.
W sparingach całkiem dobrze na tej pozycji radził sobie Darko Jevtić. Próbowany był również m.in. Maciej Gajos i Szymon Pawłowski. Ten ostatni do ataku przesunięty raczej nie zostanie, bo Lech ma deficyt skrzydłowych. – Nie jest łatwo coś wymyślić – kończy Urban.
Comments
0 comments