w

Legia Warszawa – Lech Poznań 1:4 (relacja)

Lech Poznań pokonał Legię Warszawa 4:1. Dla Kolejorza bramki zdobyli: dwukrotnie Dariusz Formella,  Maciej Makuszewski i Lasse Nielsen . Bramkę dla gospodarzy zdobył Guilherme. Kolejorz odniósł szósty triumf w tych rozgrywkach.

Początek spotkania nie należał nie szczególnie interesujących, było dużo walki w środku pola, brakowało dokładności w podaniach. Pierwsza okazja miała Legia w 14 minucie. Piłkę po złym podaniu Macieja Wilusza przejęła Legia, Prijović podał do Kucharczyka, ten jednak nie potrafił pokonać Jasmina Buricia, który poradził sobie ze słabym uderzeniem zawodnika gospodarzy. Cztery minuty później z dystansu próbował zaskoczyć bramkarza Mistrza Polski Robert Gumny, jednak Arkadiusz Malarz poradził sobie z tym strzałem.

W 22 minucie Kolejorz wyszedł na prowadzenie. Z rzutu wolnego uderzył Maciej Makuszewski, błąd popełnił wcześniej wspomniany Malarz i piłka wpadła do siatki. Pomimo tego, podopieczni Jana Urbana nie przejęli inicjatywy, co próbowała wykorzystać Legia. W 35. minucie rzut karny chciał wymusić Łukasz Broź. Dostrzegł to jednak arbiter i ukarał zawodnika gospodarzy żółtą kartką. Nie minęło kilka minut, a był już remis. Na połowie “Wojskowych” rzut wolny miał Kolejorz, ale stracił piłkę, legioniści poszli z kontrą, Alekandrow zdecydował się na dośrodkowanie w pole karne gości, tam do główki doszedł Guilherme i wyrównał stan spotkania. Warto wspomnieć, że przy tej okazji nie popisała się cała obrona Lecha, która nie powinna dopuścić do tej sytuacji i Jasmin Burić, który gdyby był bardziej zdecydowany, mógłby zapobiec utracie bramki. Po chwili mogło być już 2:1, ale tym razem do podania ze skrzydła nie doszedł Michał Kucharczyk.

Druga połowa lepiej rozpoczęła się dla Lecha. Do rzutu wolnego podszedł Maciej Gajos. Uderzył mocno, ale trafił tylko w słupek. Nie oznaczało to jednak, że drugie czterdzieści pięć minut było ciekawsze niż pierwsza część spotkania. Wciąż brakowało celności i dokładności.

Na kolejną poważną sytuację trzeba było czekać do 66 minuty. Tuż po wejściu na boisko piłkę z rzutu wolnego dośrodkował Radosław Majewski, do strzału głową doszedł Łukasz Trałka, lecz jego uderzenie odbił Malarz. Na nieszczęście bramkarza Legii ta trafiła do Lasse Nielsena, a Duńczyk ponownie wyprowadził Kolejorza na prowadzenie.

Kilka chwil później bramkarza gospodarzy próbował zaskoczyć Formella, lecz wywalczył z tego tylko rzut rożny. W 85. minucie do rzutu wolnego podszedł Tomasz Brzyski. Strzał lewego obrońcy złapał bez większych problemów Jasmin Burić. W 90. minucie Kolejorz wyprowadził trzeci cios. Po przejęciu piłki w środku pola, Robak podał do Formelli, a ten przy bliższym słupku trafił do siatki.

Gdy wydawało się, że mecz zakończy się dwubramkowym zwycięstwem Lecha, ładną kontrę po przejęciu futbolówki wyprowadzili podopieczni Jana Urbana, Radosław Majewski podał do Dariusza Formelli, a młody skrzydłowy niezwykle precyzyjnym uderzeniem zdobył swoją drugą bramkę w tym spotkaniu. Po chwili sędzia zagwizdał po raz ostatni i Lech Poznań mógł cieszyć się z szóstego zwycięstwa w Superpucharze Polski.

 

Legia Warszawa: Malarz – Broź, Rzeźniczak, Lewczuk, Hlousek (68. Brzyski) – Makowski (89. Kosecki), Masłowski (56. Vranjes) – Aleksandrov, Guilherme, Kucharczyk – Prijović

Lech Poznań: Burić – Kędziora, L.Nielsen, Wilusz, Gumny – Trałka, Tetteh – Makuszewski (75. Jóźwiak), Gajos (65. Majewski) Pawłowski (69. Formella) –N.B. Nielsen (45. Robak)

MCN

Czy Matus Putnocky wygryzie Jasmina Buricia z bramki Lecha Poznań?

Zaczął od gola