w ,

Znowu w Ekstraklasie nam nie wyszło. Podsumowanie rundy jesiennej w wykonaniu Lecha Poznań

Lech Poznań

Stefan Kisielewski powiedział swego czasu: „To nie kryzys, to rezultat”. Słowa te można śmiało odnieść do sytuacji w Lechu Poznań. Sytuacja „Kolejorza” to rzeczywiście nie jest kryzys. To rezultat wielu błędnych decyzji zarówno zarządu jak i działu skautingu. Kibicom „Dumy Wielkopolski” trudno przyzwyczaić się do tego, że ich drużyna jest ligowym średniakiem, ale taka jest smutna rzeczywistość.

Za nami półmetek rundy zasadniczej i choć w tym roku kalendarzowym zostanie jeszcze rozegranych kilka kolejek to jest to dobry czas na podsumowanie dotychczasowej postawy Lecha Poznań. „Dumę Wielkopolski” jak co roku dopadł jesienny kryzys i lechici znowu słabo punktowali jesienią. Pomimo, iż przed sezonem w Poznaniu dało się odczuć pewien optymizm i chęć nowego otwarcia, postawa „Kolejorza” jest przygnębiająca. Optymizm fanów było widać chociażby po frekwencji na meczach przeciwko Śląskowi i Cracovii. Niestety słaba gra Lecha na własnym obiekcie spowodowała, że frekwencja na stadionie przy ulicy Bułgarskiej zaczęła stopniowo słabnąć.  

Nikon d750 w promocji

Rewolucja w zespole okazała się kompletnym niewypałem. Zarząd pozbył się dziesięciu zawodników, którym latem tego roku kończył się kontrakt. W ich miejsce zakontraktował jedynie czterech piłkarzy, odpuszczając przy tym zupełnie wzmocnienia ofensywne. Już to wzbudzało uzasadnione wątpliwości. Ostatecznie, jak zwykle w ostatnich latach, większość transferów to kompletne niewypały. Tak naprawdę z czterech sprowadzonych latem zawodników jedynie Lubomir Satka okazał się udanym zakupem.

Nikon Ceneo

Początkowo chciałem napisać w tym podsumowaniu plusy i minusy Lecha Poznań w rundzie jesiennej (czy jak kto woli na półmetku rundy zasadniczej), ale szybko sobie uświadomiłem, że plusów po prostu nie ma. Oczywiście mógłbym na siłę coś wyszukać. Jednakże z szacunku do Was nie będę tego robił i pisał, że np. stawianie na młodzież to jakiś plus. Skupmy się więc na największych grzechach „Kolejorza”.

W Zniczu Pruszków jednak się nie pomylili w ocenie trenera. Żuraw nie daje rady

Dziś można śmiało stwierdzić, że pomysł z zatrudnieniem na stałe trenera Żurawia nie sprawdził się. Zarząd lubi raz na jakiś czas postawić na opcję niskobudżetową na ławce trenerskiej. Z Mariuszem Rumakiem niezbyt się udało, z kolei Ivan Djurdjević został najkrócej pracującym trenerem za kadencji obecnego zarządu (nie licząc oczywiście trenerów tymczasowych).

Dariusz Żuraw w poprzednim sezonie nieźle sprawdził się w roli „strażaka”, więc przy Bułgarskiej stwierdzono, że należy dać mu szansę. Warto jednak podkreślić, że trener Żuraw nie jest klasycznym przykładem osoby będącej trenerskim wychowankiem Lecha jak Rumak czy Djuka. Fakt faktem Żuraw pracował wcześniej kilka lat w klubie (najpierw jako asystent Skorży, a potem jako trener rezerw), ale w CV ma też pracę w klubach z niższych lig, czyli w Miedzi Legnica i Zniczu Pruszków. W obu tych zespołach nie zabawił długo i ani w Legnicy ani w Pruszkowie nie wspominają go dobrze.

Liczenie, że trener, który nie sprawdził się w takich drużynach, nagle pokaże swój trenerski kunszt w jednym z największych polskich klubów, było naiwne. Oczywiście zarząd jest z Żurawia zadowolony, bo to idealny trener dla nich – tani, nie ma żadnych pretensji o koszmarne transfery i hurtowo stawia na młodzież, bo tylko z tego jest rozliczany. W tym momencie w ogóle nie ma tematu jego zwolnienia.

Umiejętności taktyczne trenera Żurawia są mizerne. Lech Poznań pod jego wodzą sprawia wrażenie drużyny, która nie wie co ma grać. Nie widać żadnej myśli trenera, trudno dostrzec pomysł szkoleniowca na tę drużynę. 

Do tego Dariusz Żuraw zasłynął już w Poznaniu z tego, iż zupełnie nie potrafi reagować na boiskowe wydarzenia. Kiedy zespołowi nie idzie (czyli prawie zawsze) trener robi za późno zmiany. Dzieje się to praktycznie w każdym meczu, ale podczas pojedynku z Koroną Kielce, Żuraw przeszedł sam siebie. W starciu przeciwko słabemu rywalowi, w którym obowiązkiem było zwycięstwo, a remis był jak porażka, trener dokonał jedynie dwóch zmian mimo, że Lech przez całe spotkanie walił głową w mur i nie potrafił strzelić zwycięskiej bramki. 

Paweł Tomczyk dostał tylko 10 minut, a i tak, w swoim stylu, był w stanie w ciągu chwili wypracować sobie okazję strzelecką i o mały włos nie dał Lechowi zwycięstwa. Z ławki po raz kolejny nie podniósł się Joao Amaral. Portugalczyk jest jednym z najsurowiej traktowanych piłkarzy w drużynie. Każdy jego słabszy występ od razu skutkuje posadzeniem na ławce na dłuższy czas. Nie dostaje kolejnych szans jak np. Darko Jevtić. Amaral mimo, że gra mało to ma niezłe liczby (1 gol, 3 asysty). Portugalczyk nie występuje regularnie, bo muszą grać młodzi. Dlatego za, słabego w niedzielę, Puchacza wszedł na boisko Marchwiński.

W ogóle trochę szkoda tych wszystkich zagranicznych piłkarzy jak Amaral, Tiba, Rogne, Gytkjaer, którzy przyszli do Lecha, bo byli kuszeni wizją zdobywania trofeów i gry w europejskich pucharach, a trafili do klubu, który nie ma żadnego celu poza promocją wychowanków i jest zwykłym średniakiem bez ambicji. Cała czwórka wyżej wymienionych piłkarzy narzeka na niski poziom treningów w Lechu pod wodzą Żurawia. Trudno im się dziwić skoro przez lata przywykli do nieco innych standardów.  

Bułgarska to niełatwy teren. Nawet Lechowi się tu trudno gra

Siedem meczów przy Bułgarskiej i tylko osiem zdobytych punktów (bilans 2-2-3) przez zespół „Kolejorza” to jest wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań. Lech Poznań w kolejnej rundzie musi poprawić grę u siebie. To nie może tak dłużej wyglądać.

Na początku sezonu można było domniemywać, że Lechici po prostu nie wytrzymują presji trybun kiedy na stadionie pojawia się więcej niż 20 tysięcy kibiców. Tak było na meczach przeciwko Śląskowi i Cracovii. Jednakże później frekwencja spadła, a gra Lecha na własnym obiekcie nadal kulała. 

Nasz zespół wygrał co prawda dwa razy (po 4:0) w starciach przeciwko obu Wisłom, ale zła informacja jest taka, że do końca rundy zasadniczej ani Wisła Kraków ani Wisła Płock już do Poznania nie przyjedzie. O poprawę domowego bilansu nie będzie łatwo, bowiem po przerwie reprezentacyjnej do stolicy Wielkopolski przyjedzie Mistrz Polski, który jest zdecydowanym faworytem starcia Lech – Piast.

Ligowy średniak za słaby na kluby z czołówki 

Poza słabym punktowaniem na własnym stadionie trzeba zwrócić uwagę, że Lech wyraźnie odstaje od ligowej czołówki. Dlatego też nie może dziwić, że aktualnie „Kolejorz” zajmuje dopiero 9. miejsce w ligowej tabeli. 

Rezultaty Lecha przeciwko górnej ósemce:

1. Legia Warszawa – PORAŻKA

2. Piast Gliwice – REMIS

3. Pogoń Szczecin – REMIS

4. Cracovia – PORAŻKA

5. Śląsk Wrocław – PORAŻKA

6. Wisła Płock – ZWYCIĘSTWO

7. Jagiellonia Białystok – REMIS

8. Lechia Gdańsk – PORAŻKA 

Powyższe zestawienie pokazuje jak na dłoni, że aktualnie Lech Poznań nie pasuje do górnej ósemki. Aby ta sytuacja uległa zmianie trzeba zacząć w końcu wygrywać z tymi najlepszymi. Jedna wygrana z Wisłą Płock w lipcu to za mało.

Gdyby jeszcze „Kolejorz” przynajmniej z dolną ósemką punktował regularnie to nie byłoby tak źle. Dla porównania Legia Warszawa, podobnie jak Lech, wygrała tylko jeden mecz z górną ósemką. Aczkolwiek z dolną ósemką wicemistrzowie Polski mają komplet zwycięstw i dlatego są teraz liderami w PKO Ekstraklasie. Z kolei Lecha mogą drogo kosztować straty punktów z Zagłębiem, Arką czy Koroną. 

Przed nami druga połowa rundy zasadniczej, w której rozstrzygnie się czy „Kolejorz” zagra w grupie mistrzowskiej czy też, po raz pierwszy od wprowadzenia podziału na grupy, będzie musiał męczyć się w grupie spadkowej grając siedem meczów o nic. Na razie trudno być optymistą i wydaje się, że wszystkie siły podopieczni Dariusza Żurawia przerzucą na Puchar Polski. Przez te rozgrywki Lechowi będzie znacznie bliżej do europejskich pucharów niż przez ligę. Przy okazji jest to również szansa na, pierwsze od 2015 roku, poważne trofeum do gabloty.

MCN

Lech - Korona. Poprawić bilans pry Bułgarskiej

Lech Poznań – Korona Kielce: Poprawić bilans przy Bułgarskiej

Mecz Polska - Słowenia na żywo

Polska – Słowenia online. Gdzie oglądać transmisję?